Umitycznienie
Brunona Schulza.
Drohobycka ikona
Europy Środkowej jako nieskończona inspiracja artystów z całego świata
Umitycznienie świata nie jest zakończone.
Nazywam ich dzisiaj po prostu – schulzoidzi.
To wyrażenie w tekście Igora Klecha [1] oznacza tylko
pielgrzymujących, do Drohobycza, do Brunona, w poszukiwaniu autentycznych
"sklepów cynamonowych"...
Ryszard Kapuściński w dzienniku z podróży pt. "Imperium"
opisuje swą "pielgrzymkę" do rzeczywistego miasta Schulza, do tej
samej Galicji. Nie udało mu się ich odnaleźć, tak jak nie udało się przed laty
Bohumilowi Hrabalowi, choć wyraził swoją chęć zamieszkania tam, tam
gdzie nigdy nie był...
Drogi rozpowszechniania legendy o Brunonie Schulzu w wirtualnym obszarze środkowoeuropejskim
wynikają z tego, iż właśnie w nim zostało ocalone od zapomnienia wspomnienie o
w rzeczywistości już od dawna nie istniejącym świecie. Ze względu na
pochodzenie, nacjonalny paradoks (Maurice Nadeau: "urodził się jako
Austriak, żył jako Polak, umarł jako Żyd"), jak i historyczny kontekst
opowiadań profesjonalni czytelnicy odkryli pewną pokrewność Schulza z
niemięckojęzycznymi pisarzami z lat 30-tych takich jak Musil, Broch, Canetti,
Joseph Roth, Ödön von Horváth, ale także z Singierem, Kosztolányi'em, a nawet Leonidem
Dobyczinem.
Nie chciałabym zachodzić w polemiczny (i polityczny)
dyskurs przywołujący dawny, ale dopiero w ostatnich kilkudziesięciu latach
popularny termin – Mitteleuropa, z którym zaczęto powiązywać Schulza w
ostatnim dziesięcioleciu. Jeden z jego najnowszych tłumaczy węgierskich, Judit
Reiman [2], dziesięć lat temu zwróciła uwagę na to, że
środkowoeuropejski kontekst twórczości Schulza nie został jeszcze wystarczająco
oświetlony, zwłaszcza w środowisku polskich badaczy, jakkolwiek otwiera on nowe
obiecujące obszary krytyczno-tematyczne. Nie ulega wątpliwości, że na Zachodzie
już w latach 80-tych wzrosło zainteresowanie Europą Środkową, stąd też w
wywiadach pytano Danila Kiša [3] o
jego stosunek do niej, do Schulza i innych, na co on odpowiadał swoimi
poglądami na kwestię żydowską i środkowoeuropejską. Chorwacki pisarz Stanko
Andrić ciekawy esej pod prowokującym tytułem Jak odkryłem "Europę
Środkową" [4] poświęca przede wszystkim postaci
Schulza, którego zaczął czytać dopiero po obejrzeniu brytyjskiego filmu braci
Quay (Street of Crocodiles, 1986), co z kolei skłoniło go do ponownej
lektury Kiša.
Jednocześnie wirtualny obszar
Europy Środkowej jest jasno wyznaczony. W sposób paradoksalny wychodzi na to,
że granice leżą w języku i w alfabecie, którym się on posługuje. Według tej
wirtualnej mapy Europa Centralna obejmuje jedynie kraje posługujące się
alfabetem łacińskim z różnorodnymi znakami diakrytycznymi. Jednak bez względu
na lokację geograficzną komputera, wystarczy ustawić dekodowanie na Central
European. Gdy rzecz o Schulzu, każdy z nas posiada swój własny kod
niezbędny do percepcji jego dzieła. Wielu z nas on nie zadowala, przeczuwamy,
że istnieje poza jego granicami coś nieuchwytnego, coś wymykającego się naszemu
zrozumieniu. Ale wciąż od nowa próbujemy i powracamy do niego.
Mit o Europie Środkowej tworzony jest przy pomocy
takich ikon jak Bruno Schulz, a tworzą go tłumacze, badacze jego twórczości i
artyści, którzy odnajdują w nim inspirację do swoich wizji. Czytane są, o ile
istnieją, przede wszystkim te same stare przekłade, ale w przeciągu ostatnich
dziesięciu lat Schulzowi poświęconych zostało prawie tyle samo tytułów, ile w
ciągu minionych stu lat. Bibliografia opracowań, recenzji i artykułów prasowych
dotyczących Brunona Schulza znacząco rośnie wraz z każdym ważniejszym związanym
z nim wydarzeniem. Międzynarodowy festiwal w Trieście pod koniec 2000 r.
poświęcony Schulzowi miał duży oddźwięk w prasie światowej. Podobnie rzecz się
miała z wystawą grafik Brunona w ramach brukselskich Europalii 2001. Nieco
mniejsze zainteresowanie wywołała tegoroczna wystawa w Instambule – choć z tej
okazji pojawiła się w Internecie bogata kolekcja jego rysunków; również
ukraińskie okrągłe
stoły w zeszłym roku nie nabrały zbytniego rozgłosu, nawet w ościennej Polsce.
Zeszłoroczne odkrycie fresków, następnie skandal i polemiki wywołane
nielegalnym przewiezieniem ich z Drohobycza do Jerozolimy miały tylko jedną
dobrą stronę – pisano o nim dużo i w różny sposób, pisano od nowa dla tych,
którzy nigdy nie zetknęli się z nim, przepisywano i dopisywano legendę o
Brunonie Schulzu.
Z drugiej strony percepcja jego
twórczości w sztuce jest trwalsza i bardziej ugruntowana, choć wyraziście indywidualna.
W wywiadach i tekstach autotematycznych licznych twórców można przeczytać
świadectwa intymnego rozpoznawania, osobistego nim zauroczenia. Wielu
rozproszonych po świecie artystów pochodzenia środkowoeuropejskiego, być może także żydowskiego, tworzy swoje dzieła
poza obszarem państw byłej monarchii austro-węgierskiej.
Schulzoidzi dla mnie – to
wszystko to, co w sztuce celowo Schulzowskie, co pretenduje, by być takim
właśnie, właśnie jego. Czasem to tylko tytuł, część tytułu, symbol, jakiś
sygnał naprowadzający na ślad Brunona, na obszar Europy Środkowej, z którego
artyści czerpią swą inspirację, by poprzez łączność z Schulzem otrzymać jego
obszar czasu mitycznego. Na początku nie widziałam potrzeby, by przydawać temu
wielką wagę, stąd też przygotowałam oddzielną stronę, żeby rozdwoić wszystkie
linki im poświęcone. Do tego działu strony internetowej zapożyczyłam powyższą
nazwę Klecha, bo w Internecie przecież nic do niczego nie zobowiązuje. Nie
zdawałam sobie sprawy z tego fenomenu w sztuce współczesnej, zjawiska
"-idów", nie tylko inspirowanych Schulzem. Obecnie tenże dział mej witryny poświęconej
Schulzowi liczy sześć stron z ponad stu ilustracjami, przy czym teatr polski i
teatr zagraniczny zajmują dwie oddzielne strony. W ciągu tych dwóch lat, od
kiedy datuje ta strona, nie znalazłam odpowiedniejszej nazwy, choć taki sufiks
wskazuje na większe podobieństwo do Schulza raczej, niż na naśladownictwo.
W zależności już od gatunku
sztuki, rzutować to będzie na dzieło w różny sposób. Im artysta jest bardziej
oddalony od form, które były środkiem wyrazu artystycznego Schulza, tym mniej w
nim obaw, że jest nazbyt podobny do niego. Ze względu na to, że liryka sama w sobie jest
lapidarna, nie może mieć ona tej gęstości Schulzowskiej metaforyki. Jeszcze za
życia Brunona poeta Juliusz Wit zadedykował mu swój utwór pt. Święty Florian
[5], a powojenny przedruk opowiadań Schulza (1957)
zainicjował szereg wierszy bezpośrednio do nich nawiązujących. Dla poezji
schulzoidów charakterystyczna jest swoboda w traktowaniu motywów Schulza. Jeden
z wierszy Poświatowskiej opiera się na motywie manekinów w zbiorku, który już w
tytule zawiera aluzję do Xięgi bałwochwalczej [6]. Pierwsze zaś wydanie Regionów wielkiej herezji (1967)
udostępniło szerszej publiczności wiele szczegółów z biografii Schulza, co
stało się przyczynkiem do hommage'u pisarzowi. Sam Ficowski dwa swoje wiersze włączył do późniejszych Okolic
sklepów cynamonowych, a wielu poetów w kraju i za granicą ogłaszało swoje
poetyckie impresje ku pamięci Brunona Schulza (Anna Frajlich, Józef
Ratajczak, Wacław Iwaniuk [7] itd.) oraz ostatnio Kornhauser
i Różewicz. Młodsze pokolenie poetów ma bardziej polemiczny stosunek do kwestii
holokaustu, tak jak np. Lech Lament, który pisze To nie ja zabiłem Bruno
Schulza [8]. Podobnie rzecz się ma z artystami na
Bałkanach. W Pradze ukazał się tomik bośniackiego poety Sašy Skenderiji, który
w utworze Traktat o manekinach [9] porównuje
los Schulza z losem mieszkańców oblężonego Sarajewa. Odmienną wizję przedstawia
belgradzki poeta Dragan Bošković w wierszu Osiedle cynamonowe [10], dla którego Schulz nie jest w pierwszym rzędzie symbolem
"ofiary, ani żydowstwa, ani drobnomieszczaństwa, lecz klęski
cywilizacji, jej demencji, nadmiernego zagęszczenia jej rozkładu".
Okruchy legendy, obsesyjne
motywy rysunków i opowiadań staną się nie kończącą się inspiracją, która w
ostatnich latach nabrała rozmachu. Najbardziej udane są dzieła literackie
zawierające jakiś obsesyjny wątek z jego prozy, sygnał czy szczegół z mitologii
o Schulzu, najczęściej biograficzny, lub choćby wzmiankę o nim, a które znamy w
głównej mierze z ksiąg Ficowskiego. Nie tylko z okolic Drohobycza, ale ze
wszystkich archeologicznych wzlotów i upadków poszukiwacza pozostałości ze
spuścizny Ikony środkowoeuropejskiej. Na granicy między fikcją
a biografią stoi mit o zagubionej księdze – obiekt fascynacji samego pisarza,
który zaowocował najbogatszą ispiracją właśnie w prozie. Tylko wspomnę o autorach dwóch słynnych powieści –
Davida Grossmana (Zobacz pod: miłość, 1986) i Cynthię Ozick (Mesjasz
ze Sztokholmu, 1987). Oprócz powyższych nazwisk w bloku tematycznym
poświęconym Schulzowi, a zamieszczonym w 1996 r. w rosyjskim czasopiśmie [11] znaleźć można we wstępie również nazwisko rosyjskiego
pisarza, żyjącego w Monachium, Borysa Hazanowa,
autora opowieści pt. "Cudotwórca" [12]
opisującej pierwsze tragiczne dni okupacji faszystowskiej w jednym z
polsko-żydowskich miasteczek. Zaś o dwóch włoskich powieściach (Ugo Riccarelli:
Człowiek, który chyba nazywał się Schulz, 1998; Marco Ercolani: Po
ostatnim miesiącu, 1999) można było dowiedzieć się z artykułów prasowych [13], które ukazały się w związku z zeszłorocznym festiwalem w
Trieście. Ostatni okres życia Brunona, poprzedzający jego stracenie, serbscy
autorzy opisują w różny sposób. Opowiadanie Jovicy Aćina Zaczarowany Bruno
Schulz [14] to pseudobiograficzna wizja ostatniego dnia
Schulza (po raz pierwszy ukazało się w 1997 r., a później zostało włączone do
wyboru opowiadań Zjawiska nadprzyrodzone, 1999). Tu Schulz pojawia się w
Kafkowskiej atmosferze z wewnętrznym psycho(pato)logicznym oświetleniem
bohatera, fikcja przeplata się z nadbudowanymi elementami biograficznymi, które
według Aćina – oznaczają następujące po sobie punkty na drodze do
"zaczarowania": wciąż jeszcze czytana powieść Ferdydurke,
erotyczna postać Adeli, pani Günter, widmo Witkacego, malowanie fresków, ulica
Stryjska, Judenrat, Reitschule, willa Landaua, Żydowski Dom Starców, Kennkarte,
cmentarz żydowski, ulica Mickiewicza, ulica Czackiego, Józefina Szelińska,
rękopis powieści Mesjasz, Karl Günter, "czarny czwartek"...
Jako poetycką kontynuację tego "zaczarowania", Aćin pisze opowiadanie
Róża cierniowa [15], w którym, choć porusza ten sam
temat, wprowadza również wątek fresków, odkrycie których staje się powodem do
przebudzenia Schulza, a następnie jego zniknięcia wraz z nimi. Przed skandalem
związanym z freskami w ubiegłym roku w Chorwacji ukazała się cirilicą powieść
pt. Bursztyn, miód, jarzębina [16] serbskiego uchodźcy Mirka Demicia, apokryficzna
rekonstrukcja nieznanych rękopisów z dopisaną liryczną pseudobiografią Brunona
Schulza. Praca nad książką wymagała, oprócz pierwszego serbskiego wydania prozy
Schulza z 1961 r., dodatkowych tekstów ze spuścizny Schulza [17].
Niestety w odróżnieniu od włoskiego autora epistolograficznej powieści, Demić nie
miał dostępu do przekładu wszystkich autentycznych listów Schulza, gdyż
nieliczne istniejące tłumaczenia rozproszone są po belgradzkich czasopismach. Jego epistolograficzna niby-miłosna powieść zawiera refleksyjne uwagi na
temat czekania
na Mesjasza, nawiązujące do skąpej literatury serbskiej dotyczącej tego
zagadnienia. Książka składa się z trzydziestu pięciu listów rzekomo
adresowanych do zamężnej koleżanki, która wplata swoje komentarze do ich
przekładów na niemiecki. Tych jego trzydzieści pięć listów (plus ostatnie –
rzekomo jej) zawiera w tytułach oprócz numeru symboliczny tytuł, który
przeważnie daje klucz tematyczny znany z legendy o Schulzu: np. Nic na
barkach, Warszawskie
biblioteki, Bajzarz (pseudoniemiecki), Gimnazjum – klucz o
którym autor mógł dowiedzieć się z tekstu Stojana Subotina [18],
pierwszego serbskiego tłumacza Sklepów cynamonowych. Jako wstęp do tej
poetyckiej korespondencji służy list podpisany przez Ficowskiego, co słynnego
badacza Schulza przenosi w świat fikcji literackiej, a poprzez nawiązania do
Borgesa i Joyce'a włącza Schulza do postmodernistycznego mitu, charakteryzującego
się relatywizacją tożsamości. Dla przeciwwagi powieść kończy anonimowy list
zawierający powiązania intertekstualne, a nawet intermedialne (w formie
plotki), gdzie wspomniany jest Aćin, szczegóły z powieści Grossmana, nigdy nie
zrealizowany scenariusz filmowy itd.
Inspiracja niewątpliwie szerzy
się: na podstawie powieści Davida Grossmana został już napisany hollywoodzki
scenariusz (Martin Sherman), powstały dwa przedstawienia teatralne [19]. Choć w prozie Schulza nie ma wielu elementów dramatycznych
(za wyjątkiem Sanatorium i Wiosny), dotychczas, jak dowiedziałam
się z różnych źródeł, teatralnych
przedstawień i inscenizacji tylko w samej Polsce było ponad czterdzieści, a
zagranicznych około trzydziestu, z których większość to projekty teatrów
pozainstytucjonalnych i niezależnych. Pierwsze przedstawienie, które pojawiło
się już w latach 60-tych zapoczątkowało całą falę jemu podobnych, aczkolwiek
niezwykle różnorodnych, przy czym najsłynniejsze to niewątpliwie oryginalna Umarła
klasa Tadeusza Kantora, łącząca w sobie elementy pokrewnych twórców
awangardowych. Równie wielkim sukcesem cieszył się film Wojciecha Hasa w
większym stopniu nawiązujący do Schulza, a który dzięki prestiżowej nagrodzie
stał się znany na całym świecie. Nadmienić trzeba, że jak konstatuje E.
Baniewicz "stosowano dotychczas dwie drogi: albo adaptowano jedno z
opowiadań o rozwiniętej fabule (...), albo wybierano fragmenty różnych
opowiadań, układając z nich własny scenariusz." [20]
Obie metody miały posłużyć przywołaniu tego specyficznego Schulzowskiego
klimatu. Ten sam cel miało przeplatanie mitycznych biografii, np. w
przedstawieniu The Street of Crocodiles (reż. Simon McBurney) Bruno z
Józefem tworzą jedną postać, której zrozumienie wymaga od widza znajomości
świata Schulza, bo w tym samym spektaklu postacie prowadzą dialog cytatami z
ballady Goethego w oryginale. Jak przy okazji wznowienia tejże inscenizacji
zauważa krytyk z Guardian, opowiadania Schulza świetnie nadają się do
wystawiania na scenie, ponieważ zaproponował on pewnego rodzaju manifest
teatralny [21]. Można pokusić się o stwierdzenie, że Schulz
antycypował teatr absurdu, który dopiero awangarda teatralna drugiej połowy XX
w. doprowadziła do ostatecznych granic. Nie ulega jednak wątpliwości, że
wizualizacja prozy próbująca uniknąć jałowego ilustrowania tekstu narażona jest
na kontrowersyjne przyjęcie publiczności i krytyki, gdyż jak nadmienia Jerzy
Jarzębski – zarówno dominująca rola narracji jak i specyficzność nieokreślonych
opisów Schulza nie tylko utrudnia twórcom zadanie, ale wręcz może wywołać
wrażenie niedostateczności [22]. Dlatego wydaje się, że najbardziej
udane adaptacje filmowe i sceniczne to te, które kładą nacisk właśnie na
swoistą atmosferę i plastyczność dzieła Schulza. Ciekawie wyglądają przenoszące
Schulzowski klimat fotografie z widowiska Le traité des
mannequins (1997-1998) Wladyslawa
Znorka, podczas gdy próbą materializacji wizji Schulza z jego ilustracji do
własnych utworów można określić spektakl tarnowskiego teatru Sanatorium
pod klepsydrą (1998) w adaptacji i reżyserii Wiesława Hołdysa, gdzie pojawia się materialny refraktor
astronomiczny, opisany w opowiadaniu pod tym samym tytułem. Podobnie jak bracia
Quay w słynnym animowanym filmie w oryginalny sposób kreujący makabryczne
postacie, artystki zespołu Atipik tworzą jeszcze mniej człowiekopodobne
marionetki w spektaklu L‘Envolée (2001). Większość
artystów teatralnych wielokrotnie powraca do Schulza, tak jak Jan Peszek,
Zdzisław Górski, Andrzej Sadowski, Andrej Woron czy Wladyslaw Znorko.
Niewątpliwie proza Schulza może być twórczym natchnieniem dla projektów
choreograficznych i performance'ów. Ponad połowa takich widowisk wprowadza
rozmaite techniki tańca, np. na Węgrzech Edit Zakál przygotowała
choreograficzny spektakl (A lakók), Lubelski Teatr Tańca wystawił
Ku dobrej ciszy, Joanna Klass-Arden w Californii przedstawiła dwa lata temu performance
pt. Sketches
From the Memory of Bruno Schulz. Ostatnio multimedialny spektakl Les
philosophes łączący wideo-instalacje, film i performance, oparty na listach
otwartych Schulza z Witkacym i Gombrowiczem, zrobił Joseph Nadj i jego trupa.
Już wcześniej inspirowany literackimi ikonami XX w., takimi jak Borges, Kafka
itd., a w swojej formie – jak sam przyznaje – nawiązujący do eksperymentów
teatralnych Kantora, Nadj daje poprzez ruch ciała swobodną poetycką
interpretację Schulzowskiego świata.
Polski kompozytor Juliusz Łuciuk już w 1976 r.
napisał operę Demiurgos wg prozy B. Schulza, jeszcze słynniejsza jest
opera kameralna Manekiny autorstwa Zbigniewa Rudzińskiego, której polska premiera miała miejsce w 1981 r.,
a w ramach światowego tourneé została niedawno wystawiona w Korei.
Istnieje również muzyka inspirowana artystyczną mityzacją rzeczywistości Schulza.
Owe kompozycje często tworzone są specjalnie dla potrzeb powyżej wspomnianych
przedstawień, ale nie należy zapominać także o tych, które funkcjonują w sposób
od nich niezależny. Scott Lindroth [23], Liza Lim [24], Kota Miki [25] – to tylko kilka
nazwisk, o których znalazłam w sieci informację, że skomponowali klasyczne
utwory muzyczne noszące tytuły opowiadań Schulza.
Interesujące są Schulzowskie echa w muzyce
współczesnej. Tu już począwszy od lat siedemdziesiątych, w formie syntezy z
oryginalnym tekstem, rozpoczęła się popularyzacja i interpretacja legendy o
Brunonie Schulzu. Jacek Kleyff w 1975 r.
śpiewa balladę o śmierci Brunona Schulza, Anna Szałapak o Annie Csillag do muzyki
Koniecznego, a Małgorzata Górnisiewicz prezentuje Żegnaj Poro!
z muzyką Pawła Bitki. Tymczasem młodzi polscy autorzy chętniej sięgają po
fragmenty poetyckiej prozy Schulza, by przy jej pomocy przywołać atmosferę
magii – zespół Pustki, Ścianka, a nawet anglojęzyczny Neolithic. Jak sami
twierdzą [26], do powstania ich utworów przyczyniła się
fascynacja prozą Schulza i jej tajemniczy klimat. Taką samą fascynację
deklarują także artyści zagraniczni, a między nimi R.E.M. i Peter Greenaway,
jak i Ginger Mayerson, która opracowując kolejne opowiadania Schulza tworzy
dźwiękowy kolaż.
W sztuce
plastycznej nie zawsze łatwo rozpoznać świat prozy Schulza, ale krytyka
polska uporczywie stara się odnaleźć jego ślady w każdym napotkanym motywie
dzieciństwa (malarstwo Dariusza Twardocha) czy też manekinów (fotografie
Maurycego Gomulickiego). Z drugiej strony w ostatnich latach można zauważyć
tendencję twórców, by już samymi tytułami dzieł naprowadzić na źródło
inspiracji. Magdalena Nałęcz w 2000 r. swój cykl martwej
przyrody tytułuje Sklepy cynamonowe, dodając kolejne numery. Z kolei Marian Bocianowski również wykorzystuje tytuły opowiadań
Schulza i pod tym samym tytułem przedstawił do tej pory dwie kompozycje Ulice
krokodyli oraz pięć ilustracji powiązanych wspólną nazwą Cytaty Schulza.
Młody krakowski artysta Marek Zalibowski zapoczątkował
cykl swoich surrealistycznych prac w oryginalny sposób nawiązujących
tematycznie do twórczości drohobyckiego pisarza. Niezwykle bliska wizji podróży
do sanatorium wydaje się być kompozycja Wojciecha
Gajtkowskiego wykonana przy użyciu techniki komputerowej. Dla Marka
Andrzeja Sobczyka psychoanalityczny szczegół ze wspomnień pisarza z okresu jego
dzieciństwa, znany z listu do Stefana Szumana (1932) stał się natchnieniem do
obrazu pod tytułem Bruno Schulz obcina i zakopuje penisa w jamce.
Wkrótce po powojennym polskim wydaniu prozy Schulza pojawiają się pierwsze,
zupełnie niezależne ilustracje do jego utworów. Dla przykładu w 1963 r. Roman
Cieślewicz zrobił dwanaście fotomontaży, których tytuły w większości
zapożyczone są ze zbioru opowiadań Schulza (oprócz Tarakany, Tłuja,
Ulica) [27]. Niemniej jednak wielu artystów ruszyło
śladami ilustracji samego autora, wzbogacając je własnym wyobrażeniem scen ze Sklepów
cynamonowych i Sanatorium pod klepsydrą. Na polskiej scenie
najgłośniejszym ilustratorem jest Wiesław Szumiński, zaś we Francji ilustracje
zaczęła tworzyć w obrębie grupy artystycznej Edwarina – Karina
Waschko, która daje swoją wizję Schulzowskich ptaków.
Trzeba nadmienić, że już w
latach 80-tych zagraniczni artyści wystawiali swoje prace w Polsce, wnosząc
własne postrzeganie dzieła Schulza, jak np. Sabine Vess, która przez całe swoje
życie powracała i powraca do jego świata w różnych formach wyrazu
artystycznego. Na polskiej scenie plastycznej zaistniała w 1988 r. wystawa
zbiorowa, w której udział wzięło wielu młodych wówczas polskich artystów. W dwa
lata później swoje wernisaże w rosyjskich galeriach miało dwóch białoruskich
twórców – Andrei Plessanov i Valera Pessin. Fotografia Schulza z 1939 r. jest
częścią składową kolażu Akivy Kennetha Segana, na którym
on pojawia się obok synagogi i pozostałych elementów miejskiego pejzażu.
Gwiazda Dawida jest powtarzającym się tematem w twórczości Sylwestra
Zakrzewskiego, trudno nie dostrzec także w niej bezpośrednich nawiązań do
grafik z cyklu Xięga bałwochwalcza. W obrębie tematyki żydowskiej
większość kieruje swą uwagę na fakt, że nieznany jest grób Schulza. Już w 1968
r. Jan Lebenstein maluje obraz przedstawiający miejsce pochówku Brunona, a w
dziesięć lat później Henryk Waniek tworzy swój "Nagrobek dla Brunona
Schulza". Następnie Cezary Zbrojewski umieścił w
tytule swojej kompozycji poświęconej drohobyckiemu artyście hebrajskie słowo –
"Macewy" (1988) oznaczające postument, które są częścią składową
całego cyklu w hołdzie polskim ofiarom holocaustu. W latach 90-tych ten sam
artysta wystawia obraz pt. Epitafium na drogę ostatnią w
ramach "Dni Brunona Schulza na Zamku" (1994), jak i cykl
surrealistycznych rysunków pod wspólnym tytułem Dziwny sen Adeli (1999)
oparty na erotycznych motywach Xięgi bałwochwalczej.
Istnieją wydania pojedynczych
krótszych opowiadań Schulza: holenderskie przekłady Nimroda,
Manekinów i Ulicy Krokodyli ilustrowane przez Ludmilę Jirincovą [28], Jana Mensingę [29] i Henryka Fajlhauera [30], anglojęzyczny przedruk Ptaków zawierający
ilustrację Janet Morgan [31] oraz ambitny czterojęzyczny
łódzki projekt Zdzisława Jaskóły Monolog ojca z "Traktatu o manekinach"
oprawiony graficznie przez czterech artystów [32].
Oczywiście nie można zapomnieć
o przedwojennych ilustracjach podpisanych nazwiskiem Eggi Van Haardt, z których
niektóre zaginęły wraz z jedynym niemieckojęzycznym opowiadaniem Schulza
przesłanym w rękopisie na adres Tomasza Manna. Jednocześnie już w pierwszym
wydaniu Schulza po francusku [33] znalazł się rysunek pod
androgenicznym pseudonimem (G. Van Haardt), poświęcony przedwojennemu
przyjacielowi. To samo wydanie zamieszcza również portret pisarza autorstwa
francuskiej artystki Monique Métrot. Kilka lat później, w 1969 r. austriacki
grafik Hans Fronius wykonał portret Schulza, który
niedawno został wystawiony na licytację przez internetowy dom aukcyjny z
Münstera. W ofercie sprzedaży internetowej można również znaleźć podobny
portret Brunona z 1995 r. autorstwa Dietera Jüdta – twórcy
słynnego komiksu opartego na wątkach opowiadań Schulza, którego pojedyncze
strony są także do nabycia przez autorską witrynę internetową [34].
Portret z psem In Memory of Bruno Schulz namalowała
szwedzka plastyczka Tania Fred w 1992 r., w rocznicę
urodzin i śmierci artysty, w tym samym roku miały miejsce wystawy Irvinga
Petlina – jedna w Nowym Jorku i druga w Genewie (która w roku następnym
odwiedziła Warszawę).
Zatrzymam się przez chwilę na
okładkach książek, ponieważ na ich podstawie można prześledzić pewną modę
designe'u graficznego, jak i stosunek wydawców, którzy budują podstawy
przyszłej recepcji sztuki Schulza. Coraz częściej natknąć się można na jego oryginalne
rysunki lub stylizowane zdjęcia na okładkach, które stopniowo wypierają
wcześniej często spotykane ilustracje innych autorów. Dzisiaj można nawet
natrafić na oryginalną obwolutę Schulza z 1937 r. w amerykańskim wydaniu Ferdydurke [35], jak i na jego
ilustracje do własnych utworów na stronie tytułowej Procesu
Kafki, zwłaszcza jeżeli wydanie wzbogacone jest jego przedmową. Podobnie jest z
książkami, których bohaterowie wspominają Schulza: Les disciples de Schulz Agaty Tuszyńskiej [36], zaś amerykański wydawca zbiorku
Drohobycz, Drohobycz Henryka Grynberga dodaje
autoportret Schulza oraz podtytuł True Tales from the Holocaust and Life After [37].
W ramach przybliżania
twórczości Schulza szerszej publiczności, wydawcy ostatnio proponują nagrania
czytane przez aktora, np. Mariusz Benoit – kasety magnetofonowe, Polska
[38] i Bernt Hahn – CD, Niemcy [39]. Choć być może rację ma Shalom
Lindenbaum, który twierdzi, że Schulz stał się "komercjalnym mitem" [40] (rzeczywiście w Krakowie istnieje restauracja Ulica Krokodyli,
w Warszawie Manekin,
a przez Internet można zamówić kosz prezentowy Sklepy
cynamonowe), nie znalazłam niczego co świadczyłoby o przenoszeniu
Schulza w sferę kiczu.
Na pewno istnieje ziarnko Schulza,
które kiełkuje na różnym podłożu, rozkwita sztuką i wydaje na świat rozmaite
owoce. W wielu krajach, w każdej dziedzinie sztuki, w odmiennych okresach
naszych czasów pojawiają się produkty tej fascynacji. Artyści w niejednolitej
formie tworzą hommage polskiemu magowi: rzeźba w drewnie Mariana Wnuka z 1966, Jiří Špiegl i jego instalacja Bruno Schulz Skořicové krámy, Vlodko Kaufman I ty, Bruno, itd. Ostatnio
pojawiły się zapowiedzi prasowe ukraińskiego przedstawienia (Oleg Lipcyn) i
dwóch polskich filmów (Andrzej Domalik, Grzegorz Linkowski).
Zdecydowanie także nadchodzące
lata zaowocują podobnymi dziełami i będą przynosić plony tak długo, jak długo
świat artystyczny będzie czerpał z własnej mitologii. A Bruno Schulz jest
przecież niewątpliwie na szczycie tego Panteonu, wręcz niezależnie od
środkowoeuropejskiego mitu. Nasilenie tegoż mitu doprowadziło do
instytucjonalnego uznania jego wartości, spodziewać się jednak można, że
właśnie z tej przyczyny, zacznie on pomału słabnąć i tracić swoją ważność.
Obawiam się wręcz, iż, odkrycie rękopisu ze spuścizny Schulza, choćby w
dalekiej przyszłości, zwłaszcza nie dorównującego poziomem Sklepom
cynamonowym, mogłoby spowodować opadanie zainteresowania Schulzem. Gdyż mit
o zagubionej księdze, poszukiwanej, domniemanej – już wpisany jest w
mitologiczny świat samego pisarza, staje się bardziej inspirującym od
wszystkich ksiąg świata. Zaś potencjał artystyczny tego co już mamy,
umitycznienie świata, uniwersalność,
kosmopolityzm, wszystko to nas łączy z drohobycką ikoną Europy Środkowej, to co
czyni nasz świat, w którym odnajdujemy się gwarantuje istnienie fenomenu
zwanego Bruno Schulz.
[Korekta
stylistyczna Agnieszka Łasek]
©
Branislava Stojanović
[1] Игорь
Клех: Галиция
как Дырка от
Бублика. – Новое
литературное
обозрение,
2000, № 5 (45); Книга
с множеством
окон и дверей
/ Игорь
Клех. – Москва:
Аграф, 2002.
[2] Judit Reiman, "Mój ojciec wstępuje do strażaków”, czyli recepcja Schulza na Węgrzech. – [w:] Czytanie Schulza. Materiały międzynarodowej
sesji naukowej. Bruno Schulz – w stulecie urodzin i pięćdziesięciolecie śmierci,
Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellonskiego, Kraków, 8-10 czerwca
1992; pod red. Jerzego Jarzębskiego; Kraków: TIC: nakł. Instytutu Filologii
Polskiej UJ, 1994, [2], 329 s., [4] s. il.
[3] Danilo Kiš: Ironičan
lirizam, s engleskog prevela Gabriela Arc. – An Interview with Danilo Kiš
(Karen Rosenberg, u proleće 1986, u Parizu.) – Formations, vol 5, No 2,
Sammer/Fall 1989, Evanston. – [w]: Gorki talog iskustva / Danilo
Kiš. Priredila Mirjana Miočinović. – Beograd: Beogradski grafičko-izdavački
zavod, Srpska književna zadruga, Narodna knjiga, 2. izd. 1991. – 325 str;
Danilo Kiš: Barok i prawdziwość, rozmawiał Guy Scarpetta,
"Art-Press", IV/88. – [w:] Życie, literatura / Danilo Kiš,
wybór i przekład Danuta Cirlić-Straszyńska, posłowie Mirjana Miočinović. –
Izabelin: Świat Literacki, 1999, s. 164-165.
[4] Stanko
Andrić: Kako sam otkrio "Srednju Europu". – Gordogan 13
(1992), br. 36, str. 85-96; ibid. – Dnevnik
iz JNA i druge glose i arabeske. – Zagreb: Durieux, 2000.
[5] Juliusz Wit: Święty
Florian. Brunowi Schulzowi. – Kamena 1936, nr 8-9. [wg: Бруно
Шульц:
Биобиблиографический
указатель /
Всероссийская
гос.
библиотека
иностранной
литературы
им.
М.И.Рудомино /
Ю.Г. Фридштейн
(отв. ред.), Н.Ф.
Каменева
(сост. и авт.
вступ. ст.). – Иерусалим: Гешарим,
1998. – 136 с.]
[6] Manekiny. – [w:] Hymn
bałwochwalczy / Halina Poświatowska, 1958.
[7] Kafka i Schulz. – [w:] Kartagina i inne wiersze
/ Wacław Iwaniuk. – Lublin 1987.
[8] Spadkobierca Płócien / Lech
Lament
[9] Traktat o
manekenima. – [w:] Ništa nije kao na filmu / Saša Skenderija. – Prag, 1993.
[10] Naselje
cimetove boje. – [w:] Vrtoglavica, laž i Vavilon od kartona / Dragan
Bošković. – Beograd, 1998; tenże: Šulc, jedinica za meru raspadanja (2002)
[11] Борис
Дубин: Бруно
Шульц.
Портрет в
зеркалах. –
Иностранная
литература №
8, 1996, с. 159-180.
[12] W
Rosji ukazała się wraz z jeszcze jedną powieścią: Нагльфар
в океане
времен:
Роман. Чудотворец:
Повесть /
Борис
Хазанов. –
Москва:
Текст, 1993, 224 с. – Ten autor nie jest włączony do powyższej rosyjskiej bibliografii, która utworom schulzoidalnym poświęca odrębną rubrykę.
[13] Małgorzata Furdal: Festiwal Schulzowski w Trieście, Gazeta Wyborcza, 01.12.2000; Jacek Moskwa: Motyw ukrytej księgi. O fascynacjach Brunonem Schulzem, Rzeczpospolita (Plus-Minus), 1 czerwca 2001.
[14] Jovica Aćin: Omađijani Bruno Šulc. – Reč (Beograd) #38, oktobar 1997, s. 5-15; ibid., s. 168-193. – [w:] Nezemaljske pojave: male povesti / Jovica Aćin. – Beograd: Narodna knjiga – Alfa, 1999, 193 s.
[15] Jovica Aćin: Trnova ruža. – MISH-MASH,
Časopis Lige jevrejskih žena beogradske jevrejske opštine, tevet 5762 -
ševat/adar 5762 [decembar 2001/januar-februar 2002], godina II / broj: 6/7/8,
str. 23-27.
[16] Ćilibar,
med, oskoruša / Mirko Demić. – Zagreb: Srpsko kulturno društvo Prosvjeta, 2001. – 279 str. (Mala plava biblioteka)
[17] Republika snova:
pripovetke, fragmenti, eseji / Bruno Šulc, s poljskog preveo
Aleksandar Šaranac. – Beograd: Rad,
2001, 77 str. (Reč i misao, 517)
[18] Stojan Subotin, Život i književno stvaralaštvo Bruna Šulca. – Delo
(Beograd), god. V, knj. VI, sv. 2, avgust-decembar 1959, str. 1060-1072; ibid.
– [w:] Prodavnice cimetove boje – pripovetke / Bruno Šulc, prevod s poljskog i
predgovor dr Stojan Subotin. – Beograd: Nolit, 1961, 264 s.
[19] Kinder der Bestie, nach
Motiven des Romans Stichwort: Liebe von David Grossman, Eine Produktion
des Figuren Theaters Tübingen und des Teatron Theaters Arnsberg/Jerusalem in
Zusammenarbeit mit dem Festival Theaterformen, Regie und Spiel: Frank Soehnle
und Yehuda Almagor; See Under Love - Written by Corey Fischer, Adapted
from the novel by David Grossman, Directed by Naomi Newman (A Traveling Jewish Theatre)
[20] Elżbieta Baniewicz:
Dojrzeć do dzieciństwa. – Twórczość, nr 4/2000.
[21]
"The reason Schulz's stories lend themselves so brilliantly to the stage
is because they offer the sort of manifesto of theatre practice - take his key passages
about objects, append them to everything Artaud has to say about human actors,
and you have the heart of 20th-century avant-garde in a nutshell." (Even
tables and chairs have souls By Jonathan Romney, Guardian – January 29,
1999)
[22] J. Jarzębski: Dzieje
sławy. – [w:] Schulz / Jerzy Jarzębski. – Wrocław: Wydawnictwo
Dolnośląskie, 1999. – 242 s.
[23] Scott Lindroth: Treatise
on Tailor's Dummies (1989) for soprano, flute, tenor saxophone, bassoon,
piano, accordion, percussion
[24] Liza Lim: Street
of Crocodiles (1995), Flöte, Oboe, Alt-Saxophon, Alt-Posaune, Cimbalon,
Violine, Viola, Violoncello, Barok-Violoncello
[25] Kota Miki: Sanatorium
pod Klepsydrą
[26] Koncert
Ścianki w gdańskim klubie Żak. – Gazeta Wyborcza (Gdańsk),
17.01.2002
[27] Seweryna Wysłouch: Ilustracja
autorska – casus Brunona Schulza. – Teksty Drugie, 5 (17) 1992,
s. 116-122.
[28] Nimrod / Bruno Schulz;
[uit het Pools vert. door Gerard Rasch ; met een ets van Ludmila Jirincová],
Baarn: Arethusa Pers Herbert Blokland 1977, 14 p.
[29] De vogels / Bruno Schulz; met litho's van
Jan Mensinga; [vert. uit het Pools door Gerard Rasch] – [Eerder versch. in de
bundel: De kaneelwinkels. - Amsterdam [etc.]: Moussault, 1972], Baarn: Arethusa
Pers Herber Blokland 1981, [24] p. 30 x 39 cm
[30] De straat van de krokodillen / Bruno Schulz; [kopergrav. door Henryk Fajlhauer; vert. uit het Pools
door Gerard Rasch], Baarn: Arethusa Pers Herber Blokland 1982. 22
p. 26 cm
[31]
Birds. A tale / Bruno Schulz. translated
from the Polish by Celina Wieniewska. with five new illustrations by Janet
Morgan,
[32]
Monolog ojca z "Traktatu o
manekinach" Brunona Schulza w edycji Zdzisława Jaskóły. 16 prac autorstwa
Janusza Pawła Tryzno, Andrzeja Graczykowskiego, Krzysztofa Wawrzyniaka,
Zbigniewa Janeczka. Różne techniki graficzne: 2 miedzioryty, 2 grafiki, 2
grafiki-aquatinty, 3 cynkotypie, 2 "gumy", 5 autooffsetów. 68 stron. Format 18 x 29 cm. (Correspondance des Arts, 1984)
[33] Traité des
mannequins / Bruno Schulz, trad. Suzanne Arlet, Allan Kosko, Georges
Lisowski, Georges Sidre. Préface d’Artur Sandauer. – Paris: Julliard, 1961, 240
p. (Les lettres nouvelles; 15)
[34] www.dieterjuedt.com
[35]
Ferdydurke / Witold Gombrowicz;
translated from the Polish by Danuta Borchardt; foreword by Susan Sontag. –
[36] Les disciples de Schulz
d'Agata Tuszynska. Traduit du polonais par Margot Carlier et Grazyna Erhard,
éd. Noir et blanc, 2001, 182 p.
[37] Drohobycz, Drohobycz and other stories: true tales
from the Holocaust and life after / Henryk Grynberg;
translated from the Polish by Alicia Nitecki; edited by Theodosia Robertson. –
New York: Penguin Books, 2002.
[38] Sklepy cynamonowe / Bruno Schulz,
czyta Mariusz Benoit, czas odtwarzania: 4, 5 godziny, zawartość: 4 kasety;
Warszawa 2001
[39] Die Zimtläden /
Bruno Schulz. Gelesen von Bernt Hahn, CD, Digipak mit Booklet, Lido: Frankfurt,
2002.
[40] Magia Brunona Schulza. Z profesorem Shalomem
Lindenbaumem rozmawia Aleksander Fiut. – Dekada literacka
1993, nr 20, s. 3 [wg: Marta Bartosik: Bruno Schulz jako krytyk. –
Kraków: Uniwersitas, 2000, s. 118]