|
BRUNO SCHULZ WĘDRÓWKI SCEPTYKA [1] Spacery sceptyka przez rumowiska kultury. Jak daleko i
szeroko okiem sięgnąć – wszędzie gruz i miał. Wędrowiec już zastał już
wszystko w gruzach, przeorane wzdłuż i w poprzek przez pług niestrudzonej
myśli ludzkiej. Wędrowiec stawia ostrożnie swą laseczkę spacerowicza,
zatrzymuje się wsparty na niej, uśmiecha się. Potem grzebie melancholijnie
laseczką w gruzie: problemy i problemy, szczątki, ułamki i fragmenty
problemów. Tu głowa odłamana patrzy z ukosa, tam noga wygrzebuje się, gramoli
i kuśtyka samotnie przez śmietnisko. Jeszcze jest w tych rudymentach słaby
fluid życia, jeszcze zbliżone do siebie łączą się i ożywiają. Wędrowiec lubi
je rekonstruować i składać, niekoniecznie właściwą głowę do właściwego
tułowia. Tak powstają dziwolągi. Wędrowiec cieszy się i zanosi się cichym
śmiechem, gdy te dziwotwory spierają się ze sobą o zamienione głowy. Zaciera
ręce, gdy mu się uda wywołać powszechny zamęt, maskaradę nieporozumień, wieżę
Babel idei. Z rozkoszą bawi się w arbitra i rozsądza spory między tymi
widmami problemów, rozsądza je najopaczniej, ze złą wolą, z jedyną intencją
doprowadzenia sprawy do apsurdu. Niby to rewindykuje rozkradzione członki na
rzecz skrzywdzonej idei, ale biada faworyzowanej. Udusi ją wnet w nadmiarze
zrewindykowanej treści. |
BRUNO ŠULC SKEPTIKOVA PUTOVANJA [2] Skeptikove šetnje kroz ruševine kulture. Koliko
daleko i široko dopire pogled – svuda poispadalo kamenje i krhotine. Putnik
je sve već zatekao u stanju raspada, preorano uzduž i popreko plugom neumorne
ljudske misli. Putnik oprezno spušta svoj štap, zastaje oslonivši se na
njega, i osmehuje se. Zatim štapom melanholično prevrće po otpacima: problemi
i problemi, parčići, odlomci i fragmenti problema. Ovde iskosa posmatra
odlomljena glava, onde noga iskopava samu sebe, podiže se i samotno vuče kroz
đubrište. U tim delovima još teče slabi fluid života, ako se približe –
spajaju se i oživljavaju. Putnik voli da ih rekonstruiše i slaže, često
stavljajući i pogrešnu glavu na pogrešno telo. Tako nastaju čudovišta. Putnik
se raduje i udara u tihi smeh kad se monstrumi svađaju oko zamenjenih glava.
Likuje kada mu uspe da izazove opštu gužvu, maskaradu nesporazuma, Vavilonsku
kulu ideja. Sa zadovoljstvom se igra arbitra i presuđuje u sporovima među tim
avetima problema, donosi najpokvarenije odluke, sa zlim namerama, namerno
dovodi predmete do apsurda. Naizgled, dodeljuje pokradene odlomke oštećenoj
ideji, ali namenjuje joj još goru sudbinu. Udaviće je neprimetno u preterano
prepravljenom sadržaju. |
|
Jedno pokolenie ludzkie wstecz – wędrował inny sceptyk
po rozłogach kultury, starzec w długim szlafroku, z siwą brodą. O ileż miał
bardziej ludzką twarz od tego kobolda. I on był lekko zaatakowany, nosił w
sobie zarazki tej febry, która toczy tamtego, ale jego sceptycyzm był
dzicinną chorobą, rodzajem ospy wiatrowej, na którą się nie umiera. Świat, w
który wierzył, był zaledwie po wierzchu zwietrzały, sfermentowany lekko na
powierzchni, spierzchły cienkim zaledwie nalotem chorej pleśni. |
Jedno ljudsko pokolenje ranije – lutao je drugi
skeptik po teritoriji kulture, sivobradi starac u dugom šlafroku. Na licu je
imao nešto više tragova ljudskosti od ovog kobolda. I on je bio blago
napadnut, nosio je u sebi klice te zaraze koja muči ovog prvog, ali njegov
skepticizam je bio dečija bolest, neka vrsta boginja od koje se ne umire.
Svet u koji je verovao, samo je bio blago izvetrio s vrha, pomalo
fermentizovan na površini, obuhvaćen tek tankim slojem bolesne buđi. |
|
Trzon dogmatów życiowych był jeszcze nienaruszony.
Mądry starzec nie wiedział jeszcze o zdradliwości nauk przyrodniczych, żywił
prostoduszną i naiwną wiarę w atomy i materię. Jego kosmos miał w porównaniu
do kosmosu kobolda stosunkowo ludzkie proporcje. Był wymierzony w kategoriach
myśli ludzkiej. Od czasów dobrego starca przeszedł świat przez wiele sit o
ciasnych okach, w których zostawiał stopniowo swą konsystencję. Freudyzm i
psychoanaliza, teoria względniości i mikrofizyka, kwanty i geometria
neeuklidesowa. To, co przesączyło się przez te sita, to już był świat
niepodobny do świata, fauna śluzowata i bezforemna, plankton o konturach
płynnych i falujących. |
Tron životnih dogmi još je bio nenarušen. Mudri
starac još ništa nije znao o izdajničkim naravima prirodnih nauka, gajio je
prostodušnu i naivnu veru u atome i materiju. U poređenju sa koboldovim
kosmosom, njegov je imao relativno ljudske dimenzije. Bio je meren
kategorijama ljudske misli. Od vremena dobrog starca svet je propušten kroz
brojna sita sa gusto tkanom mrežom, na kojoj je postepeno ostavljao svoje
telo. Frojdizam i psihoanaliza, teorija verovatnoće i mikrofizika, kvanti i
neeuklidova geometrija. Ono što je prošlo kroz ta sita, to je već bio svet
nimalo sličan svetu, fauna bezoblična i sluzava, plankton sa tečnim i
talasastim konturama. |
|
Jeżeli chodzi o kobolda, to operuje on o dziesięć
pięter głębiej od swego poprzednika w podwodnym królestwie sceptycyzmu.
Panuje tu monotonny półmrok głębi morskiej, nie rozczłonkowany przez
konstrasty światła, ciśnienie tysięcy atmosfer wysadza oczy na wierzch, ale
ono też wyrównuje i równoważy grawitację. Jest się bez ciężaru, bez kierunku,
bez odpowiedzialności, lekko i beztrosko przesuwa się w gęstym ośrodku
osmotycznie i falisto, jak alga. Znajdujemy się w jakiejś nowej ciszy i
uldze, jakby po eksplozji świata. Pamiętamy głucho i niewyraźnie gdzieś tę
straszliwą katastrofę kosmiczną, w której zginął tragicznie nieustraszony
tytan Witkacy. Od tego może minęły wieki. |
A što se tiče onog kobolda, on u podvodnom
kraljevstvu skepticizma deluje deset nivoa dublje od svog prethodnika. Vlada
tu monotoni polumrak morskih dubina, nerazdvojen kontrastima svetla, pritisak
od hiljada atmosfera izbacuje oči iz duplji, ali takođe uravnotežuje i poništava
gravitaciju. Ne postoji težina, ne postoji pravac, ne postoji odgovornost,
lako se i bezbrižno pomera u gustoj sredini amebasto, talasasto, kao alga.
Nalazimo se u nekakvoj novoj tišini i miru, kao nastalom posle eksplozije
svega. Gluvo i nejasno sećamo se te strašne kosmičke katastrofe, u kojoj je
tragično poginuo hrabri titan Vitkaci. Od onda prošli su možda vekovi. |
|
Jakim cudem wyszliśmy z tego cało? I czy już zawsze
będziemy rybami w głębi morskiej? Więc to rumowisko problemów znajduje się na
dnie morskim i nasz spacerowicz wędruje, jak krab po mieliznach dna,
oświetlając sobie drogę fosforescencją swego mózgu? Jak zdołał przeżyć katastrofę, jak doszedł do
tej beztroskiej symbiozy z pasożytem agnostycyzmu? Skąd czerpie on tę
lekkość, ten humor wisielczy, jak zbył powagi, ciężaru, odpowiedzialności i
stał się tancerzem dna? Może – zdradzamy to szeptem – jest po prostu umarłym?
Przeżył katastrofę jako umarły. Najłatwiej ją w tej formie przeżyć. To
tłumaczyłoby wszystko: lekkość, nic nie kosztującą ekwilibrystykę –
karkołomną, a w gruncie rzeczy bezpieczną żonglerkę. Umarłym ta łatwość spada
w podołek za darmo – bez żadnych kosztów. Albo czy może jednak byłby
ozdrowieńcem, rekonwalescentem z pogranicza śmierci? Jak trudno jest na tej
granicy odróżnić ozdrowieńca od umarłego. Są czasem kropla w kroplę do siebie
podobni. Bo i rekonwalescenci mają tę samą lekkość, beztroskę i
nieodpowiedzialność. Powrócili przecież z tamtej strony, gdzie wyzbyli się
wszystkich ciężarów. Używają swych członków niepoważnie, dla żartu, dla
zabawy, dla nowej wrodzonej przyjemności w operowaniu swymi organami. Wciąż
grożą i kokietują śmiercią. |
Kakvim smo čudom prošli kroz to nepovređeni? I da
li ćemo zauvek ostati ribe u morskim dubinama? Dakle, te ruševine problema
nalaze se na morskom dnu i naš putnik šeta kao kraba po peskovitoj podlozi
osvetljavajući sebi put fosforescencijom svoga mozga? Kako je uspeo da
preživi katastrofu, kako je došao do te bezbrižne simbioze sa parazitom
agnosticizma? Odakle on crpi tu lakoću, taj neprirodni humor, kako se
oslobodio ozbiljnosti, težine, odgovornosti i postao plesač po morskom dnu?
Možda – pominjemo to šapatom – možda je on jednostavno mrtav? Preživeo je
katastrofu kao mrtvac. U toj formi je bilo najlakše preživeti je. To bi
objasnilo sve: lakoću, besplatnu ekvilibristiku – vratolomnu, a u suštini
bezopasnu akrobaciju. Umrlima takva lakoća dolazi sama – bez ikakvih troškova.
Ili je, možda, on ipak oporavljeni bolesnik, povratnik sa granice smrti? Kako
je teško na toj granici razlikovati oporavljenog od umrlog. Ponekad su slični
kao dve kapi vode. Jer i oporavljeni bolesnici imaju tu istu lakoću,
bezbrižnost i neodgovornost. Vratili su se sa one strane gde su se oslobodili
svih tereta. Koriste svoje zglobove neozbiljno, šale i zabave radi, zarad
novog urođenog zadovoljstva u upravljanju svojim organima. Stalno prete i
koketiraju sa smrću. |
|
Nowa tęsknota za przygodą, za nie zaznanym i nie wypróbowanym
rozpiera im pierś dziwnym westchnieniem. |
Nova čežnja za avanturom, za nenaznačenim i
neisprobanim razdire im grudi čudnim uzdahom. |
|
I może
dobrze się stało, że wszystko legło w gruzy, że nie ma już żadnych świętości,
więzów, praw i dogmatów, że wszystko jest dozwolone i wszystko można się
spodziewać, że wolno raz według swego kaprysu odbudować się z gruzów – według
swego widzimisię, według chimery, której się jeszcze nie przeczuwa. |
I možda je bilo dobro to što se sve srušilo, što više
nema svetinja, veza, prava i dogmi, što je sve dozvoljeno i sve može da se očekuje,
što je jednom dozvoljeno prema svojoj ćudi ponovo izgraditi svet – prema
svojoj viziji, prema himeri koja se još ne naslućuje. |
|
|
Preveo s poljskog Aleksandar
Šaranac Redakcija
prevoda Branislava
Stojanović |
[1] Pierwodruk: „Tygodnik Ilustrowany” 1936, nr 6. Tekst ten jest recenzją lub
raczej impresją na temat książki Aldousa Huxleya Muzyka nocą, Warszawa
(1936), Tow. Wydawnicze „Rój” 4
Republika marzeń. Utwory rozproszone,
opowiadania, fragmenty, eseje, rysunki / Bruno Schulz; wybór,
opracowanie i posłowie Jerzy Ficowski, Warszawa : Chimera, 1993, 74 p, 12 p of
plates. ill. 4 Opowiadania. Wybór esejów i
listów / Bruno Schulz; opracował Jerzy Jarzębski,
wydanie drugie przejrzane i uzupełnione, Wrocław ; Kraków : Zakład Narodowy im.
Ossolińskich, 1998, CXL, 498 s. : il., portr.; 17 cm (Biblioteka narodowa :
Ser. 1; nr 264)
[2] Letopis Matice srpske, mart 2001, str. 266-268. 4 Republika snova : pripovetke, fragmenti, eseji / Bruno Šulc, s poljskog preveo Aleksandar Šaranac,
Beograd : Rad, 2001, 77 str.